Bartoszyce – Bal na cały świat

Bartoszyce – Bal na cały świat

W wyobraźni można wszystko

Noe w jednej arce zmieścił wszystkie zwierzęta świata. Dorota Cieklińska – instruktorka tańca i „Sagi” i animatorka w stowarzyszeniu niemieckim w Bartoszycach w jednej sali swej organizacji zmieściła więcej. Czy to możliwe?

Możliwe, tylko do tego potrzeba wyobraźni. 11 stycznia w siedzibie stowarzyszenia odbyła się zabawa karnawałowa dla dzieci. Przyszło na nią 37 dzieci w wieku 3-14 lat, te najmłodsze z rodzicami. Już zrobiło się ciasno, a jeszcze nic się nie zaczęło. Hasło tego balu było: w 80 dni dookoła świata.

Na wyprawę dookoła świata dzieci wybrały się tanecznym krokiem. Kręciły globusem i wybierały kontynent. Dorota Cieklińska opowiadała im o tym kontynencie, mówiła co dla niego jest najbardziej charakterystyczne, zadawała pytania, urządzała konkursy i zabawy, z których główną był taniec charakterystyczny dla danego kontynentu. I tak, kiedy palec trafił w Azję, jej przedstawicielem na balu była Japonia, jej muzyka i taniec. W tej wymyślonej Japonii dzieci pałeczkami przekazywały sobie piłkę, co było zabawą w jedzenie ryżu. W Afryce przedzierały się przez dżunglę, co chwila spotykając afrykańskie zwierzęta. W Australii zamieniły się w kangury, w Ameryce – w kowbojów, a w Europie w polskich krakowiaków. No i wszędzie tańczyły typowe tańce.

A jak przemieszczały się z miejsca na miejsce? Normalnie: samolotem, balonem, statkiem, pociągiem. Jak to możliwe? Balonem i statkiem była chusta animacyjna, która jednocześnie była morzem. A samolot, pociąg? Kto z dorosłych ich nie robił i to nie tylko w przedszkolu, ale na przykład na weselu po północy? Zabawa minęła błyskawicznie. A kiedy się kończyła, zaczęła się niespodzianka. W sali zjawił się kot Sylwester i kaczka dziwaczka, za które przebrało się dwoje rodziców, a potem jeszcze przyszła pani Mikołajowa i dała dzieciom prezenty.

Tyle się działo w Bartoszycach. Bo w wyobraźni można wszystko.