O pokoju, kolędach i pustych siedzeniach
Adwent na Mazurach, w dwóch miejscach, na dwa różne sposoby. Stowarzyszenia mniejszości niemieckiej w Mrągowie „Niedźwiedzia Łapa” i w Szczytnie „Heimat” (Ojczyzna) rozpoczęły weekendy adwentowe swoimi wydarzeniami w relaksujący, kontemplacyjny i muzyczny sposób.
10 grudnia zarząd „Niedźwiedzia Łapy” w Mrągowie poprosił o zajęcie miejsca na stole. Inaczej niż w poprzednich latach, członkowie stowarzyszenia nie spotkali się we własnej sali, lecz w restauracji „Smaki Mazur”, aby wspólnie zakończyć rok. Tym razem przewodniczący Sebastian Jabłoński mógł powitać aż czterech przedstawicieli Związku Stowarzyszeń Niemieckich Warmii i Mazur, ponad to aż trzech pastorów protestanckich. Oprócz obecnego proboszcza w Mrągowie Bartłomieja Poloka, do swoich byłych parafian przyszedł jego poprzednik Piotr Mendroch. Proboszcz Mikołajek Bogusław Juroszek przyjął słowo biblijne do imprezy w nawiązaniu do znanego proroctwa Izajasza o pokojowym współistnieniu zwierząt i ludzi.
Pokój w naszych czasach
Szczególnie biorąc pod uwagę obecną globalną sytuację polityczną, zwłaszcza wojnę na Ukrainie, temat pokoju zdominował wystąpienia duszpasterzy i gości z samorządu lokalnego i regionalnego zarówno w Mrągowie, jak i w Szczytnie. Wśród uczestników zapanowała radość z kameralnego spotkania, ale była też pewna reakcja przekora. „Pokazujemy, że wciąż istniejemy. Możemy być dumni z przynależności do mniejszości niemieckiej. Nie zawsze tak było”, podsumował Sebastian Jabłoński. Wspólny śpiew prowadzony przez członków chóru „Masurenklang” z Piecek został przerwany tylko na chwilę, gdy zarządzono minutę ciszy dla zmarłej właśnie owego dnia członkini.
